Doktor No
    Pozdrowienia Z Rosji
    Goldfinger
    Operacja Piorun
    Żyje Się Tylko Dwa Razy
    W   Tajnej   Służbie   Jej   Królewskiej   Mości
    Diamenty Są Wieczne
    Żyj I Pozwól Umrzeć
    Człowiek   Ze   Złotym Pistoletem
    Szpieg Który Mnie Kochał
    Moonraker
    Tylko Dla Twoich Oczu
    Ośmiorniczka
    Zabójczy Widok
    W Obliczu Śmierci
    Licencja Na Zabijanie
    Goldeneye
    Jutro Nie Umiera Nigdy
    Świat To Za Mało
    Śmierć Nadejdzie Jutro

 


[Ustaw jako startową]

MULTIMEDIA -> MUZYKA

John Barry - On Her Majesty Secret Service (W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości)

1.Louis Armstrong-We Have All The Time In The World 3:15
2.This Never Happened To The Other Feller 5:03
3.Try 3:26
4.Ski Chase 3:38
5.Nina-Do You Know How Christmas Trees Are Grown 3:20
6.On Her Majesty Secret Service 2:35
7.Journey To Blofeld's Hideaway 4:51
8.We Have All The Time In The World 3:00
9.Over And Out 3:10
10.Battle At Piz Gloria 4:03
11.We Have All The Time In The World-End Titles 4:33
12. Journey to Draco's Hideaway 3:40
13. Bond and Draco 4:34
14. Gumbold's Safe 4:59
15. Bond Settles In 2:16
16. Bond Meets the Girls 3:26
17. Dusk at Piz Gloria 2:32
18. Sir Hillary's Night Out (Who Will Buy My Yesterdays?) 4:45
19. Blofeld's Plot 5:15
20. Escape from Piz Gloria 4:52
21. Bobsled Chase 2:00


         SZCZEGÓŁY         
 
 
rok wydania: 2003 (CD)
wydawca: EMI/Capitol
kompozytor: John Barry
orkiestracje: John Barry
dyrygent: John Barry
czas trwania płyty: 79:46
cena: 32,99 zł(gigant.pl)
dostępność w Polsce: tak

On Her Majesty Secret Service to jeden z pięciu wielkich, bondowskich klasyków Johna Barry`ego, które ponownie wydane w 2003r zostały wzbogacone o nowe utwory. Oprócz tego rozszerzeniu i uzupełnieniu uległy kompozycje obecne na pierwszej wersji soundtracku. Z obowiązku dodam, iż na nową płytę nie zmieścił się jeden utwór. Ta wspaniała ścieżka dźwiękowa powstała w 1969r. Wtedy to w roli agenta 007 debiutował australijski model George Lazenby. John Barry dostosował swoją muzykę do nowego aktora, po raz pierwszy używając syntezatorów. Dało to bondowskiej muzyce nowe, oryginalne brzmienie. Mało kto przedtem eksperymentował w muzyce filmowej z syntezatorami na taką skalę. Zmiany w stylu bondowskiej muzyki nie były jednak tak skromne. Ten film dość istotnie różnił się od poprzednich filmów o 007. James Bond wziął w nim ślub, mniej było gadżetów, akcji, dynamiki. Duża część filmu została poświęcona na rozwój związku między Bondem a przyszłą żona. Taka fabuła sprawiła, że i w muzyce z tego filmu pełno jest melancholii, romantyzmu i brutalnie przerywanej sielanki. Nie oznacza to, że brakuje tu kompozycji akcji i suspensu. Wręcz przeciwnie - na ścieżce dźwiękowej liczącej 80 minut mamy dokładnie wszystko, co składa się na pełnowartościowy bondowski score.

W tym filmie podobnie jak w Pozdrowieniach z Rosji na początku filmu zamiast piosenki pojawia się temat instrumentalny. Ale za to jaki! Fantastyczna kompozycja tytułowa Barry`ego On Her Majesty Secret Service to prawdziwa perła wśród bondowskich tematów. Ten utwór wręcz genialnie pokazuje jedną z twarzy Bonda - chłodnego, wyrachowanego agenta jej królewskiej mości; oddaje niezwykłą i ekscytującą aurę postaci agenta 007, która przyciąga do kin miliony ludzi. Rewelacyjna melodia, atrakcyjnie brzmiąca sekcja dęta, syntezatory oraz jazzowa perkusja - to wszystko tworzy wiekopomny bondowski klasyk. Również w tematach akcji Barry użył tej melodii w różnych wariacjach i odmianach. Doskonale ilustrują one sceny śnieżnych walk i pościgów na nartach. Jak niektórym wiadomo Hal David napisał słowa do kompozycji tytułowej OHMSS ale ostatecznie i chyba słusznie słyszymy tylko wersję instrumentalną.

Nie ma piosenki tytułowej, ale są dwie inne. Główna to wspaniała, wyciszona ballada We Have All The Time In The World. Po mistrzowsku zaśpiewał ją ciężko wówczas chory Louis Armstrong. Jak się okazało było to ostatnie nagranie w jego życiu. Barry stworzył też dwie wersje instrumentalne tej piosenki. Szczególnie ta druga (nr.11), zaaranżowana na skrzypce i flet jest po prostu cudowna. Dłuższe fragmenty tej przepięknej melodii można również znaleźć w: Journey to Draco`s Hideaway oraz Bond and Draco. Motyw ten nadał niezwykłego wymiaru związkowi Jamesa Bonda i Tracy de Vicenzo. Druga piosenka na soundtracku to pozornie kontrastująca z resztą materiału, świąteczna Do You Know How Christmas Trees Are Grown w wykonaniu Niny. Mało kto wie, że score do tego filmu miał pierwotnie zawierać w sumie pięć piosenek autorstwa Barry`ego. Oprócz wspomnianych dwóch ponoć nagrano balladę The More Things Change w wykonaniu Niny a planowano również wokalne wersje dwóch kompozycji: Who Will Buy My Yesterdays i już wspomnianego tematu tytułowego.

To rzecz jasna nie koniec atrakcji na tej płycie. Moja kolejna propozycja to This Never Happened To The Other Feller - tej kompozycji nie sposób nie zauważyć w filmie. Na opisywanym albumie utwór ten został wzbogacony o melodię z czołówki gunbarrel. Środkowa, psychodeliczna partia tej kompozycji z syntezatorami i smyczkami, perfekcyjnie oddaje zafascynowanie Bonda tajemniczą, zmysłową Tracy. Następny fragment kompozycji to ostry, brutalny temat (mamy tutaj rytmiczną sekcję smyczkową, ostre brzmienie trąbki i syntezator), który w filmie doskonale ilustruje scenę bójki. Skoro już mowa o kompozycjach, które zostały wydłużone to są to: Ski Chase, Over And Out (oba wykorzystujące motyw tytułowy) oraz Journey To Blofeld`s Hideaway. Wspomnę jeszcze o wyśmienitym, jazzowym Try, wykorzystującym nastrojowo brzmiący fortepian(dublowany przez ksylofon), improwizujący flet i kontrabas.

Pora wspomnieć o kompozycjach, które dodano do wcześniej opublikowanych. Nie są one gorsze od poprzednich. Wręcz przeciwnie, można wśród nich znaleźć prawdziwe arcydzieła. Takim majstersztykiem muzyki filmowej jest niewątpliwie Gumbold`s Safe. To jeden z obrosłych legendą utworów, których fani Bonda bezskutecznie przez wiele lat poszukiwali. Ten utwór suspensowy wprost genialnie buduje napięcie w długiej scenie w biurze herr Gumbolda. Mroczne tło tworzą tutaj syntezator i kontrabasowe pizzicato. Główny ośmionutowy motyw jest z niesamowitym wyczuciem odgrywany na syntezatorze. Stopniowo, minuta po minucie rośnie tempo odgrywania tego motywu. Rosną emocje, powoli dołączają się perkusja i dęciaki potęgując napięcie i nastrój niepokoju. Wreszcie następuje głośna kulminacja. Muszę powiedzieć, że identycznego i tak rzucającego się w oczy sposobu na budowanie napięcia oraz użycia elektroniki nikt inny wcześniej nie zaproponował.

Po wspomnianym utworze następuje seria kapitalnych kompozycji. Najpierw psychodeliczny Bond Settles In z intrygującą, mroczną melodią na początku. Zaprawiony odrobiną seksu, romantyczny Bond Meets the Girls, którego kiepską wersję mogliśmy znaleźć na kompilacji Bond Back In Action. Następnie - piękny i cudownie romantyczny Dusk at Piz Gloria, który wprawi wrażliwszych słuchaczy w zachwyt. Wielka szkoda, że ta kompozycja nie została użyta w filmie. I wreszcie najlepszy i najcudowniejszy z nich Sir Hillary`s Night Out (Who Will Buy My Yesterdays?) w którym groza przerywa ulotny idylliczny nastrój. Kompozycja ta zawiera jedną z najpiękniejszych melodii, jakie stworzył John Barry. Jest to utwór wprost stworzony do puszczania w radio. Po tych czterech utworach mamy nieco słabszy i z pozoru chaotyczny Blofeld`s Plot, który w istocie zawiera świetną wiązankę tematów znakomicie budujących nastrój klaustrofobii i grozy. Po raz ostatni niektórzy wpadną zachwyt przy Escape from Piz Gloria. To kapitalna wersja tematu głównego OHMSS. Płytę kończy najsłabszy na płycie `Bobsled Chase` wykorzystujący motyw muzyczny z This Never Happened To The Other Feller w gorszej aranżacji.

On Her Majesty Secret Service jest powszechnie uważany za najlepszy i najambitniejszy bondowski score. Składa się na to bardzo wiele czynników. Muzyka Johna Barry`ego stanowi 60% wartości filmu i jest w nim niewiarygodnie wydajna. Niespotykane wcześniej nowoczesne połączenie jazzowo-symfonicznego brzmienia z syntezatorami przyniosło naprawdę mistrzowski efekt. Po drugie OHMSS ma dwa ponadczasowe, bez problemu rozpoznawalne tematy główne (to rzecz rzadko spotykana) i siedem innych, równie charakterystycznych, wśród których można znaleźć prawdziwe diamenty. Co za tym idzie, jak zwykle muzyka Barry`ego jest niezwykle melodyjna i atrakcyjna, czyniąc słuchanie OHMSS niezwykłym muzycznym doświadczeniem, co jak zauważyłem w zupełności zadowala niektórych słuchaczy, którzy ograniczając się tylko do czerpania przyjemności z słuchania muzyki Barry`ego, zdają się nie dostrzegać jej pozostałych, równie wielkich zalet. Po trzecie Barry tworząc niezwykłą muzyczną otoczkę dla tragicznej miłości Bonda udowodnił, że nieprzypadkowo dekadę później będzie się o nim mówiło, że jest największym poetą muzyki filmowej. Na tym zalety OHMSS się nie kończą. Myślę, że każdy, kto choć trochę zna się na muzyce dostrzeże bezsprzeczną wielkość tej partytury. Gorąco polecam OHMSS wszystkim fanom muzyki filmowej, którzy nie chcą ograniczać się tylko do najnowszej twórczości. To ponadczasowy klasyk.
OCENA:10/10


Copyright 2002-2009 by Damian Sołtysik.